czwartek, 7 lipca 2011

Od tego się zaczęło...

Tak sobie pomyślałam, że najlepiej zacząć od początku :) Jak decoupage stał się sporą częścią mojego życia...
Jako rasowa kura domowa (raczej z przymusu niż z wyboru) i jako częsty bywalec urzędu pracy wypatrzyłam sobie kurs "Decoupage od podstaw" czy coś takiego... Walczyłam jak lwica o miejsce i dzień przed rozpoczęciem szkolenia okazało się, ze ktoś zrezygnował (o jak ja temu komuś baardzo dziękuję!!!)... I wtedy się zaczęło. Już na pierwszych zajęciach wpadłam jak śliwka w kompot... A z każdym dniem robiło się coraz ciekawiej... Od deski, po świeczniki, podstawki pod świece,  szyldziki, talerze i bombki (na wielką prośbę kursantek i kursantów). W fantastycznej atmosferze, otoczona pędzelkami, gąbkami, farbkami, klejami, lakierami i innymi cudeńkami, pod czujnym okiem instruktorki Hogis (bądź co bądź fantastycznej osoby), popłynęłam.... i płynę do dziś :) Pokarzę Wam kilka zdjęć moich pierwszych prac... Ale po woli muszę dostać się do zaczarowanego kuferka i je odkopać. Dziś prezentuję moje pierwsze pudełko a co za tym idzie trzecią przygodę (bo był jeszcze talerz i podstawka pod świecę) z kraczkiem dwuskładnikowym.

A teraz dzisiaj skończone pudełko. Z tym samym motywem co kot mamrot. Ponieważ kocisko na stałe zagościło w sypialni, postanowiłam zrobić kilka rzeczy pasujących do kociego garnituru :) Oto pudełko...







wtorek, 5 lipca 2011

Ach te dzieci :)

Jestem szczęśliwą, choć baardzo zmęczoną mamą dwójki dzieci. Moja córcia  przegada każdego... Cała rodzina już wymięka... A Ona nigdy się nie męczy, zawsze ma temat do rozmowy... i chęci do zabawy. Nawet teraz siedzi mi niemalże na głowie... A ja tak bardzo chciałabym mieć chwilę dla siebie.. Ostatnio udało mi się zmalować Fizię Mizię kotkę i  Kota Mamrota męża kotki :)

Niebawem pokażę nowe rzeczy - prezenty dla lipcowych jubilatek i solenizantek :)
A tym czasem uciekam, może uda się odpocząć ?

poniedziałek, 4 lipca 2011

piątek, 1 lipca 2011

Ratunku!!!!

Śmigam po blogu i nic  nie kumam... Czuję się jak jakiś głupek ;( przykre to ale prawdziwe. Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy a technika mnie pożarła, unicestwiła czy coś w tym stylu.... A myślałam, że blog to taka prosta sprawa... Jak sobie nie poradzę to przyjdzie mi zniknąć. Ciekawe dlaczego nikt z was nie pisze o takich problemach? Teraz pewnie uczą tego w szkole.. Tylko, że ja to nieco starsza jestem niż teraz... I coraz to bardziej zdesperowana....

czwartek, 30 czerwca 2011

Jak ja to ogarnę :)

Pierwszy dzień, a raczej pierwsza noc istnienia mojego bloga... Siedzę spocona, kaszląca i słaba bo pojęcia nie mam z czym to się je. Coś tam mi się udało... bo jestem, ale co z resztą ? ... Zobaczymy... Dziś witam się z Wami serdecznie. A jutro ostro się biorę do roboty :)